Zbudowaliśmy KSeF Import, bo sami go potrzebowaliśmy
Nie zaczęło się od biznesplanu. Zaczęło się od frustracji – godzin spędzonych na ręcznym logowaniu do KSeF i danych, które w naszych narzędziach zawsze były o krok do tyłu.
Operowanie KSeF-em było koszmarem
Prowadziliśmy własne firmy i każdego dnia mierzyliśmy się z tym samym: żeby zobaczyć faktury, trzeba było zalogować się do portalu Ministerstwa Finansów, przeklikać się przez kolejne ekrany i pobrać pliki ręcznie. Dopiero wtedy zaczynała się właściwa praca.
Próbowaliśmy to zautomatyzować. Airtable, arkusze, gotowe integracje – wszystko rozbijało się o jedno: nie dało się uzyskać danych w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Faktura wpadała do KSeF rano, a w naszych narzędziach pojawiała się… no właśnie, kiedyś.
W końcu uznaliśmy, że skoro takiego narzędzia po prostu nie ma – zbudujemy je sami. Najpierw dla siebie. Szybko okazało się, że dokładnie tego samego potrzebują setki innych firm i biur rachunkowych.
„Chcieliśmy widzieć faktury tam, gdzie naprawdę pracujemy – a nie na kolejnym portalu, do którego trzeba się logować."
„Klient najważniejszy" – to nie slogan
Sami byliśmy klientami, którzy tracili godziny na KSeF. Dlatego budujemy produkt, jakiego wtedy szukaliśmy – i traktujemy każdego użytkownika tak, jak chcieliśmy być traktowani.
Klient w centrum
Każda funkcja, którą dodajemy, wychodzi z prawdziwej rozmowy z użytkownikiem. Słuchamy, zanim zaczniemy kodować – bo to Ty wiesz najlepiej, gdzie boli.
Błyskawiczna obsługa
Piszesz do nas i dostajesz odpowiedź od człowieka, który zna produkt – zwykle tego samego dnia, nie po tygodniu i nie od bota.
Dane na żywo
Faktury z KSeF trafiają tam, gdzie pracujesz, w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Bez ręcznego pobierania, bez logowania, bez opóźnień.
KSeF Import powstał z czegoś bardzo prozaicznego – z mojej własnej irytacji. Sam nie mogłem pogodzić się z tym, że dane, za które odpowiadam, muszę co rusz „odklikiwać" ręcznie, zamiast po prostu z nich korzystać.
Obiecuję jedno: będziemy budować ten produkt tak, jakbyśmy nadal byli jego pierwszym, najbardziej wymagającym klientem. Masz pytanie albo pomysł? Napisz – odpisuję osobiście.
